slider

     Wrzesień. Wczesna ciepła jesień. Gdzie jestem? W środku bieszczadzkiego lasu. Przed chwilą zaczął padać deszcz. Siedzę w aucie stojącym na błotnym placu, do którego prowadzi dziwna bardzo, ni to leśna, ni to piaszczysto-asfaltowa nieoznaczona droga. Z radia do niedawna płynęły przyjemne dźwięki.

IMG_0166 slider

KSIĘGARNIA

  Na Greenpoincie zajrzałem do polskiej księgarni. Wchodzę.

     Hello. Dzień Dobry. A, dzień dobry – odpowiada właścicielka, której przerwałem rozmowę z inną kobietą stojącą za drzwiami. Szukam straconego czasu, mówię. Podniosła wzrok jakby chciała bliżej się mi przypatrzyć. Ach wie pan, chyba nie mamy. Ale zaraz sprawdzę. Ja szóstego tomu szukam.

cover

W STRONĘ MARSYLII 

     Jeżeli dotarcie do Canal du Midi było swoistym czyśćcem, czasem na zwolnienie i zmycie brudów pierwszego tygodnia, o tyle kontynuacja jazdy w trzecim etapie nie była niczym innym niż przedsionkiem raju. Oto rozpoczynał się najlepszy etap podróży, część o której myślałem najczęściej gdy planowałem trip.