JEZUS BYŁ CIAPATYM

      Kończyłem właśnie pracę nad wywiadem z Maćkiem ze Skoku w Bok i pomyślałem, że zaglądnę na jego blog, by zobaczyć co tam słychać. Natrafiłem na tekst Zerkając Przez Ramię, który z rozczarowaniem mówi o negatywnych reakcjach Polaków na projekty przyjęcia do Polski paru tysięcy imigrantów uciekających przed wojną w Syrii. W ostatnim czasie na moim Facebook’u pojawiło się parę statusów znajomych, którzy równie rozczarowani, a nawet źli, pisali o reakcjach swoich z kolei znajomych, że kto by pomyślał, hańba, i że wyszło szydło z worka z wielu zdawałoby się kulturalnych ludzi. Zdziwiło mnie to, bo szczęśliwym trafem na mojej ścianie takie rzeczy nikomu do głowy nie przychodziły. Gdyby nie statusy lamentujące stan polskiego internetu, w ogóle nie byłbym świadomy problemu. Z tego wynika, że prawidłowo dobrałem niebieskich amigos. Być może tajemnica tkwi w tym, że mam ich tylko 200, połowa z nich to nie-Polacy, a przyjmuję do znajomych tylko tych, których poznałem w tak zwanym prawdziwym życiu. Innymi słowy nie należę do tych co mają 2000 przyjaciół. Każdy wynik ponad zero, gdzie przyjaciel rozumiany jest jako ktoś, na kim można polegać, byłby dla mnie już sukcesem.

     I co ja widzę w komentarzach pod tym artykułem (a zwłaszcza na FB Skoku w Bok)? Otóż widzę próbkę tej fali nienawiści. W końcu do mnie dotarła. A ja dotarłem do końca strony przeczytawszy wszystkie komentarze i wynik był około 14:4 dla ksenofobii i rasizmu, czyli bez happy endu. Jest to o tyle ciekawe, że rozmawiałem z Maćkiem 2 miesiące przed zalewającą teraz Europę falą imigrantów i powiedziałem tam, że mam wrażenie, że jedynym powodem, dla którego rasizm nie jest w Polsce poważnym problemem, jest fakt, że po prostu nie mieszka tam prawie nikt poza Polakami. Czyli, jak zauważa również Maciek, nuda. Chciałbym wierzyć, że czytający ten tekst ludzie nie stoją po złej stronie mocy, ale powiem wam teraz jak to wygląda z mojej, obecnie amerykańskiej, perspektywy. Ale przedtem krótka rada od Łony.

Nie bądź chłopcem, schowaj tą pogardę / Wiem, że pod nią kiedyś strach przed tym, co jest obce / To prosty chwyt, nie próbuj go ze mną / Tolerujesz innych? Brawo / Teraz gardź tolerancją, idź dalej, znajdź w sobie ciekawość / Przestań wszystko wiedzieć i zacznij pytać / I nawet bez ambicji, że cokolwiek dostrzeżesz / Patrz trochę szerzej, Patrz trochę szerzej.

https://www.youtube.com/watch?v=X-Sdue3NdFM

 

    Otóż mieszkam od roku w najlepszym mieście najlepszego kraju na świecie, nie tylko według jego mieszkańców, ale przede wszystkim według milionów ludzi spoza jego granic, którzy nigdy tu nie byli, a którzy wzdychają do niego bąbelkami wszechmogącej Coca-Coli i marzą o nim tak bardzo, że na kolanach chodzą do ambasad rozsianych po całym świecie modląc się w drodze do białego Jezusa, by pieczątka za kuloodpornym okienkiem darowała im wizę, choćby tylko turystyczną. A’propos, każdy geograficznie zorientowany człowiek musi wiedzieć, że Chrystus, zważywszy na swoje pochodzenie, został przez Europejczyków wybielony niczym obraz Afryki w najnowszym teledysku Taylor Swift. Jasne włosy i niebieskie oczy? Raczej nie. Brzydka prawda jest taka, że Jezus wyglądał o wiele bardziej jak Irakijczyk, Afgańczyk, Palestyńczyk, jak Arab, niż którykolwiek z tych obrazów, które zdobią ściany chrześcijańskich kościołów. Jednym słowem, niech żaden Polak – katolik czy nie – nie boi się tego powiedzieć: według dzisiejszej terminologii mas Jezus był ciapatym. Tak, Jezus był tym człowiekiem, który teraz atakuje nasze krzyże, nasze granice i chce nas wysadzać w powietrze, podobno gwałcić nasze kobiety (wszystkiego dowiaduję się z internetu), zamieniać nasze kościoły w meczety. Nagromadzenie słowa “nasze” nie jest przypadkowe. Jezus zatem był po prostu ****** ciapatym, a do tego ze względu na swoją reakcyjną działalność ani chybi okrzyknięty zostałby również terrorystą i dzisiaj skończyłby krztusząc się terapiami wodnymi leczniczych źródeł Guantanamo.

   Jednym z ciekawszych argumentów biało-czerwonej frakcji nacjonalistycznej jest to, że całe to zamieszanie to zamierzona akcja ISIS, która przemyca do Europy terrorystów. Nie jestem na tyle naiwny, czy raczej, nie jest na tyle naiwna ISIS, żeby z tej okazji nie skorzystać, na pewno nie wszyscy uchodźcy to prawdziwi uchodźcy. Myślę, że jeżeli islamscy terroryści są faktycznie tak zdeterminowani by zawojować cały świat jak nam to podają zachodnie media, byłoby głupio taką szansę zmarnować. Trzeba być czujnym. Ale myślę, że przede wszystkim skupić się należy na dramacie pojedynczych ludzi, którzy naprawdę woleliby zostać u siebie, a nie ryzykować życie improwizowanymi pontonowymi przeprawami przez morze. Tyle tylko, że ich kraj pogrążony jest w wojnie, którą wywołał nie kto innych jak Zachód, na który teraz uciekają. I Polska popierając inwazje destabilizujące tamten region ma w tym swój udział. Tego chyba nikt tam na owych tajnych obradach wojskowych, na których liczono potencjalne ropne zyski, nie przewidział? A skoro już o ISIS mowa, to jeżeli mamy coś przeciwko terrorystom, trzeba powiedzieć że wspomniana grupa jawi mi się raczej jako owszem spektakularny w swoich brutalnych egzekucjach, ale jednak zaledwie kadet w porównaniu z działaniami rządu amerykańskiego. To jest dopiero terrorysta z długą listą sukcesów. Obecnie bezkonkurencyjnie największy na świecie i jest tak już od ponad stulecia. Amerykanie w czasie 239 lat istnienia swojego kraju byli póki co w stanie wojny (z kim popadnie) przez lat 222, czyli 93% czasu. Nie jest to oczywiście przypadek. USA opiera całą swoją gospodarkę, a więc rozwój, na wojnach właśnie. Wojny przynoszą wymierne korzyści finansowe, czasem koloru ropy, czasem błyszczącej stali, i tak się to toczy od ponad 200 lat. Skuteczną taktyką podwójnego zarobku jest sprzedawanie pod stołem broni terrorystom, z którymi oficjalnie się walczy. Business is business Winnetou.

   Ilekroć widzę na mieście młodych Afroamerykanów czy Latynosów, a więc imigrantów, w amerykańskich mundurach, robi mi się ich żal. Wielu z nich to jeszcze mało rozumiejący nastolatkowie, otumanieni przez propagandę, przez wyniesiony do absurdalnych poziomów pseudo-patriotyzm i szkodliwy nacjonalizm, przez biedę, przez wizję lepszego życia w kraju białego Wujka Sama. Giną jak muchy walcząc w sztucznie rozognianych konfliktach, biorąc udział w nie swoich wojnach, niszcząc przy tym wiele innych żyć. Nadal wykorzystywani przez własny kraj, który zgrabnie nazywa ich people of color,  i który zostawia im mało opcji tak zwanego sukcesu – słowa powtarzanego w USA jak mantra. Generalnie jeżeli nie chcesz harować za niewolnicze stawki w Dunkin’ Donut i nie masz bogatej rodziny, możesz być albo raperem lub sportowcem, a jeśli Bozia nie dała talentu, pójść na skróty w kryminalny świat szybkiego zysku handlując narkotykami na ulicy. Lepsze prace zarezerwowane są dla ludzi z dyplomem, ale te kosztują tutaj setki tysięcy dolarów – biedoty na to nie stać. A ci, którym uda się jakoś zaciągnąć pożyczki na wymarzony college, spłacają je do końca życia, zupełnie jak my nasze kredyty mieszkaniowe.  A więc pozostaje ulica. Tyle tylko, że ta opcja w 1 na 3 przypadków kończy się dla nich więzieniem, które w USA są również niczym innym jak doskonałym biznesem w rękach prywatnych firm (są to oficjalne statystyki: 1 na 3 czarnoskórych obywateli USA będzie siedział w więzieniu w ciągu swojego życia. Dla białych współczynnik ten wynosi 1 na 17…). Czwartą opcją na szybki zarobek jest zaciągnięcie się do wojska. A więc tutejsi żołnierze to ludzie, których skuszono szybką kasą i zniżkami na wyższe uczelnie oraz którym wmawiano od najmłodszych lat, że człowiek pokroju bohatera filmu American Sniper jest synonimem American hero. Wszystko zależy od propagandy, której jesteśmy poddani. Tak się składa, że Polska po 50 latach smutnego komunizmu i siermiężnej propagandy, gdy już się z kajdan wyzwoliła, bezkrytycznie pokochała innego, Wielkiego brata, tym razem z zachodu. Sprzymierzeńca, który nigdy nie zrobił dla Polski nic, co nie byłoby też w jego własnym interesie.

     W tymże kraju zbudowanym w 100% przez imigrantów każdy jakoś znalazł swój kąt. W dziwnej tej krainie w parku ramię w ramię biegnie Murzyn, Azjata, Muzułmanin, Żyd, Irlandczyk czy Polak – takie cuda! Ja zamieszkuję dzielnicę, w której jestem jednym z nielicznych białych ciał chodzących po ulicy. Otaczają mnie zapachy Afryki, gdzie kupuję przyprawy, Ameryki Łacińskiej, gdzie poluję na owoce i warzywa, Azji, która dostarcza mi świeżych owoców morza, 30 różnych języków, 30 różnych akcentów i 30 różnych kolorów skóry, kształtów oczu i uzębienia – a wszystko to na 2km². To ja czuję się tutaj jak odmieniec, ludzie owszem dziwnie na mnie czasem patrzą, ale póki co nikt mnie nie opluł, nie okradł, nie pobił. Nie było prób wieszania mnie na gałęzi, jak to mieli w zwyczaju robić tutaj dawniej zakapturzeni biali chrześcijanie. I ogólnie mi się tutaj bardzo podoba na dzielni, dużo bardziej niż na polskim Greenpoint’ie, gdzie królują wąsaci rodacy wymieszani z wytatuowanymi od stóp do głów brodatymi, równie białymi jak Polacy, hipsterami (dobry mix, to trzeba zobaczyć!), bo Greenpoint w ostatnich latach stał się dzielnicą bardzo trendy. Podobno nawet zdetronizował już Williamsburg, który jest obecnie trochę passé.

     Chciałbym aby w ramach karmy rodacy w Polsce odwzajemnili się co najmniej tolerancją, bo na akceptację jeszcze chyba za wcześnie, a nie szczuciem odmieńców w naszej homogenicznej do bólu Polsce. Najdziwniejsze jest gdy nacjonalistyczne głosy pochodzą od ludzi, których połowa rodziny siedzi teraz w UK, Niemczech lub Stanach i wysyła im pieniądze. Podnoszenie larum, że to nie to samo, bo ci, co chcą do nas to Muzułmanie, a więc terroryści itd, jest po prostu krótkowzrocznością ludzi (patrz trochę szerzej), którzy mało podróżowali i nie potrafią zrozumieć, że nie ma czegoś takiego jak “rasa”. Rasa jest jedna – homo sapiens. Polska ma przyjąć podobno 5000 obcych. To jest kropla w oceanie. Nawet jeśli będzie ich 150 000 warto pamiętać, że pomagamy ludziom, a nie paszportom. Jeśli ktoś ma wątpliwości przez co ci ludzie przechodzą polecam zaglądnąć na stronę Humans Of New York, której założyciel jest obecnie w Europie, by wysłuchać i opisać dramatyczne historie uchodźców uciekających przed śmiercią, a że ma do tego niebywały talent, opowieści te ściskają gardło. Jeżeli ktoś zada sobie trud by przeczytać choćby 10 z tych historii i nadal nie zadrży mu głos przy rzucaniu rasistowskich wyzwisk…cóż, mam dla takowych również inny punkt widzenia. Jeżeli brakuje empatii, popatrzmy zatem szybko na tą sytuację okiem zimnego kalkulanta. Otóż jeżeli Europa nie przyjmie tych doprowadzonych do pełnej desperacji LUDZI, do kogo zwrócą się o pomoc? I w zamian za co? Można szybko narobić sobie bardzo wielu śmiertelnych wrogów, których i tak żadne granice nie powstrzymają przed zalaniem Europy, tak jak co roku nie powstrzymują tysięcy Afrykańczyków przed dostaniem się do Hiszpanii, Italii czy Grecji. Mieszkałem na południu Hiszpanii, rozmawiałem wielokrotnie z żołnierzami patrolującymi granice w hiszpańskich miastach na terenie Afryki – Melilla i Ceuta – wiem o czym mówię. Oni sami przyznają, że nie ma na to rady, żaden kolczasty drut jak to sobie wymyślili Węgrzy nie pomoże. Świat się zmienia. Być może nie trzeba było najpierw zrujnować całego kontynentu kolonialnymi bezeceństwami, które trwają do dnia dzisiejszego, to byśmy teraz nie mieli niewygodnej fali uchodźców. No ale, business is business, no hard feelings. Niech wam nie będzie szkoda Zachodu.

Ja swój opór gaszę / A ty walcz z tym, co jest obce / Walcz z tym, co nie jest nasze / Rozbijaj swój warowny obóz / Ja pasuje, szkoda zachodu / Ale z drugiej strony – szkoda zachodu.

https://www.youtube.com/watch?v=ocaqG3sZsBo

     Wszystkim Polakom z partii nie-dla-imigrantów, którzy marzą o tym by przyjechać lub żyć w Nowym Jorku, stanowczo to odradzam. Okropnie dużo tu imigrantów i to z całego świata. W zasadzie cały kraj poza rdzennymi Indianami ma tu status imigranta. Co gorsza sporo też tu Muzułmanów. Nic tu po was! W USA jest już wystarczająco dużo rasistów. Biały American Dream zostawcie sobie na hollywódzkie spotkania w polskich…multikinach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *