img_7470

       Przyszedł wreszcie czas na kolejny letni tym razem roadtrip. Bez podróży nie ma życia, a jednym z największych plusów surfowania po świecie jest poznawanie ludzi żyjących w najróżniejszych zakątkach świata. Nowych znajomych można potem odwiedzać. Antoine’a poznałem w spieczonych słońcem Indiach, ale jego domem jest zimny acz intrygujący Montréal w kanadyjskiej prowincji Quebec.

LongIsland-0308

       Wybudujemy dwa mury, grzmi Donald, są pompony, pomarańczowa twarz, sztuczne włosy i dużo amerykańskich tricków, flagi, światełka, budki z hot dogami przed stadionem. Show trwa. Ten sam co cztery lata, te same płonne nadzieje i krótkotrwała euforia w oczekiwaniu na lepszą przyszłość. Kawałek nowojorskiego kongresu Trumpa sączy się nam w oczy przez telewizor. Tymczasem tu na miejscu cisza, spokój. 

cover

W STRONĘ MARSYLII 

     Jeżeli dotarcie do Canal du Midi było swoistym czyśćcem, czasem na zwolnienie i zmycie brudów pierwszego tygodnia, o tyle kontynuacja jazdy w trzecim etapie nie była niczym innym niż przedsionkiem raju. Oto rozpoczynał się najlepszy etap podróży, część o której myślałem najczęściej gdy planowałem trip.

14-TYW-Luc-4667-2

     So I heard you’re a great photographer – tak brzmiał tytuł maila, który otwierałem pewnego majowego dnia w hiszpańskiej Granadzie. Zwykle taka poczta to albo zaproszenie na konkurs, albo do założenia konta w jakimś nowym portalu fotograficznym. Tym razem jednak było to coś o wiele bardziej ekscytującego.

6717-1-Edit

JAZDA

     Nastąpił wreszcie ten dzień, godzina zero, czas był ruszać w głuchą noc. Nie planowałem nocy, ale okazało się, że przeceniłem gościnność właścicielki mojego byłego mieszkania w Durango, do którego wracałem odebrać rower

mapa blog featured img

PRZYGOTOWANIA

      Nie ma dla mnie lepszej daty na snucie rowerowych opowieści niż 4 sierpnia. W ten to bowiem dzień roku 2013 niedaleko po północy wyruszyłem w 7 tygodniową podróż przez Europę na rowerze o jednym zaledwie biegu.  Jak do tego doszło?