L1008247

     Do Miami przyjechałem z okazji Miami Street Photography Festival, którego byłem w tym roku finalistą! Lokacja ta od dawna na liście, więc okazji takich marnować nie należy. Od początku szło trochę opornie. Z Nowego Jorku mogącego się pochwalić najwyżej 7 stopniami Celsjusza w 4h przeniosłem się do Miami, które stopni miało o 20 więcej. Na lotnisku zamawiam Lyft (taxi). Wsiadam i od razu dostaję pytanie: hablas espańol? Szybko okazuje się, że mój taxi driver nie mówi nic a nic po angielsku. 

Screen Shot 2017-10-04 at 12.37.51 AM

FINISH!

  Ostatnie 4 dni, długi finisz po stronie polskiej, jazda głównie w deszczu, chmurach i późnej nieco jesieni. Jak się okazało Karkonosze nie stawiły najmniejszego prawie oporu, być może faktycznie nie jest tak wysoko, ale raczej nie zrobiły na mnie wrażenia, ponieważ miałem za sobą już 7 tygodni jazdy oraz Pireneje, Apeniny i Alpy na rozkładzie.

IMG_7274 featured image ylot

LAZUROWE WYBRZEŻE

     Tydzień 4 podróży to nic innego jak kontynuacja melanżu w raju. Był to co prawda tydzień dużo bardziej pracowity, został pobity znowu rekord trasy (543km), ale dzięki temu i bogaty. Po opuszczeniu Cassis pierwsze trzy miejscowości na rozkładzie prezentowały się tak: Saint-Tropez, Cannes, Nice. A potem Italia.

Bieszczady / Poland

      Rok 2015 był takim dziwnym rokiem, w którym nie podróżowałem wcale. Utknąłem w betonowej dżungli. Oczywiście samo życie w Nju Jorku to jak podróż po świecie – tak. A jednak na próżno szukać tu gór, lasów czy stoków narciarskich, mało świeżego powietrza i jedzenia. Dużo za to ludzi, którzy w wyniku chronicznego braku kontaktu z naturą zupełnie postradali zmysły. Jest na szczęście plaża i ocean. Tam też latem udawałem się posłuchać fal. Po roku suchym w podróże – czyli z definicji roku słabym – nadchodzi nowy czas. Podobno. Wkraczamy właśnie w Erę Wodnika i już wszystko wróci do normy. I faktycznie dwa zero jeden sześć zaczął się dobrze, bo w śniegu i z silnym wiatrem, nie brakowało też póki co słońca.