KSIĘGARNIA

  Na Greenpoincie zajrzałem do polskiej księgarni. Wchodzę.

     Hello. Dzień Dobry. A, dzień dobry – odpowiada właścicielka, której przerwałem rozmowę z inną kobietą stojącą za drzwiami. Szukam straconego czasu, mówię. Podniosła wzrok jakby chciała bliżej się mi przypatrzyć. Ach wie pan, chyba nie mamy. Ale zaraz sprawdzę. Ja szóstego tomu szukam.