IMG_4651 copy

       Większość ludzi nie lubi zimna i zimy – taką stawiam dzisiaj tezę. Również w Nowym Jorku od listopada do lutego co i rusz słychać postękiwania na ten temat, ludzie wydymają wargi rolując oczy, że kiedy to się skończy, co przywołuje w mej pamięci niczym herbatnik Prousta moje życie polskie, czyli okres prekolumbijski, gdzie jak wiadomo wszyscy generalnie narzekają, że zima trwa 5 miesięcy i że chlapa pośniegowa. Rozumiem to, bo w tamtych czasach narzekałem również i ja, zwłaszcza że ówczesna Polska była i nadal jest krajem szarym i smutnym między listopadem a marcem. Zima w Nowym Jorku wygląda trochę inaczej, choćby dlatego że jest dużo więcej słońca, co z kolei przypomina mi zimy madryckie.

MVI_1930-2

     Niedawno pisałem o hiszpańskim raju narciarskim Baqueira/Beret, którzy ludzie tutaj generalnie uważają za numero uno. Numero dos to Sierra Nevada na południu w Andaluzji. Rok temu jeżdżąc w Pirenejach myślałem, że pewnie długo przyjdzie mi czekać na to by mieć możliwość sprawdzić specyficzne warunki narciarskie na południu. Szczęśliwie jednak się myliłem, bo już rok później było mi to dane zrobić, gdyż chwilowo zamieszkałem w Granadzie, którą od gór dzieli tylko 40 malowniczych kilometrów.