IMG_4651 copy

       Większość ludzi nie lubi zimna i zimy – taką stawiam dzisiaj tezę. Również w Nowym Jorku od listopada do lutego co i rusz słychać postękiwania na ten temat, ludzie wydymają wargi rolując oczy, że kiedy to się skończy, co przywołuje w mej pamięci niczym herbatnik Prousta moje życie polskie, czyli okres prekolumbijski, gdzie jak wiadomo wszyscy generalnie narzekają, że zima trwa 5 miesięcy i że chlapa pośniegowa. Rozumiem to, bo w tamtych czasach narzekałem również i ja, zwłaszcza że ówczesna Polska była i nadal jest krajem szarym i smutnym między listopadem a marcem. Zima w Nowym Jorku wygląda trochę inaczej, choćby dlatego że jest dużo więcej słońca, co z kolei przypomina mi zimy madryckie.

DSCF3319 copy

     Kontynuując narodzoną w zeszłym roku nową świecką tradycję wypadu w polskie zaśnieżone góry w styczniu (poprzednia edycja: Bieszczady 2016), tym razem podnieśliśmy poprzeczkę i wybór padł na Tatry. Wyżej już nie będzie w Polsce. W tym samym składzie wybraliśmy się w wyjątkowo tej zimy białe góry, które nie tylko są wyższe i szersze od Bieszczad, ale również groźniejsze i chyba jednak budzące większy respekt.

Bieszczady / Poland

      Rok 2015 był takim dziwnym rokiem, w którym nie podróżowałem wcale. Utknąłem w betonowej dżungli. Oczywiście samo życie w Nju Jorku to jak podróż po świecie – tak. A jednak na próżno szukać tu gór, lasów czy stoków narciarskich, mało świeżego powietrza i jedzenia. Dużo za to ludzi, którzy w wyniku chronicznego braku kontaktu z naturą zupełnie postradali zmysły. Jest na szczęście plaża i ocean. Tam też latem udawałem się posłuchać fal. Po roku suchym w podróże – czyli z definicji roku słabym – nadchodzi nowy czas. Podobno. Wkraczamy właśnie w Erę Wodnika i już wszystko wróci do normy. I faktycznie dwa zero jeden sześć zaczął się dobrze, bo w śniegu i z silnym wiatrem, nie brakowało też póki co słońca.

slider

     Trzy lata temu wpadłem na doskonały pomysł spędzania świąt – do dziś jeszcze nie udało mi się wymyślić nic lepszego. Mieszkałem w Kraju Basków, nie tak daleko od Pirenejów, więc postanowiłem wypróbować tamtejsze stoki. Wyglądało to mniej więcej tak: